Wipeout Pure (17408)
 NJUSY



 RECENZJA





| [Diuk], 2008-01-04 14:14:40 |
 Wipeout… któż nie zna tego słowa. Pamiętam jak dziś, gdy dawno temu po raz pierwszy ujrzałem go jeszcze na PC - niesamowita grywalność, olbrzymia szybkość, po prostu geniusz sam w sobie. Kolejne części Wipeouta pojawiały się jedna za drugą, coraz to lepsze i grywalniejsze, jednak tym razem autorzy postanowili uderzyć na handhelda Sony i właśnie to był strzał w dziesiątkę. Ale co tutaj będę zanudzał, Panie i Panowie przed Wami Wipeout: Pure!

W grach tego typu fabuła praktycznie nie występuje, lub jest ogólnie nie zauważalna. W Pure jest podobnie, aczkolwiek autorzy serwują nam "mini fabułke". Otóż mamy rok 2197, jako młody zapaleniec wyścigów statków antygrawitacyjnych wstępujesz do FX300 Racing League - zawodowej ligi ,w której to zmierzysz się z innymi zapaleńcami morderczej jazdy. Nie znasz strachu, nie znasz litości, a jedyna zasada to… brak zasad (powiało grozą :).
Po zapoznaniu się z błahą fabułą, zaczyna się prawdziwa jazda. Po uruchomieniu gry i szybkim przeglądnięciu menu w oczy rzuca się kilka trybów rozgrywki. Podstawowym jest oczywiście Tournament (czyli najzwyklejszy w świecie turniej), w którym po wyborze odpowiedniego statku, ruszamy na trasę. A właśnie! Statki. Rzecz, bez której Wipeout by po prostu nie istniał. Do wyboru, autorzy zaserwowali osiem, odmiennych statków. Charakteryzują się one nieco inną stylizacją, oraz właściwościami. W tym właśnie momencie, chciałbym się na chwilę zatrzymać. Otóż przed wyborem statku trzeba się poważnie zastanowić, gdyż praktycznie każdy zachowuje się na trasie inaczej. Do trasy posiadającej niewiele zakrętów, a sporo prostych, możemy spokojnie wybrać np. Piranha’e gdyż jest bardzo szybka, lecz niesamowicie mało zwrotna, a co za tym idzie słabo sprawdzi się na pełnej zakrętów trasie. Oczywiście znajdziemy też statki o prawie równomiernym rozłożeniu właściwości, jak Auricom czy też Assegai, ale w pojedynku na prostej z chociażby w/w „rybką” nie mamy większych szans. Także na pewno każdy znajdzie swój ulubiony pojazd.
Przed przystąpieniem do turnieju wybieramy poziom trudności. Na samym początku dostępne są jedynie dwa poziomy – Vector (odpowiadający „easy”) oraz Venom (czyli „normal”). W miarę rozwoju gry odblokujemy kolejne. Jednak na wstępie muszę przestrzec, że osoby, które nie miały wcześniej kontaktu z Wipeoutem mogą mieć spore problemy z pokonaniem przeciwników na wyższych poziomach. Po przebiciu się przez poziomy trudności, pozostaje nam do wyboru odpowiednia liga (inna liga = inne trasy), statek i ruszamy!
W trakcie zabawy dostaniecie w swoje łapska czternaście przeróżnych tras, oraz cztery znane już zapewne fanom z poprzednich części gry. Jeśli chodzi o samą rozgrywkę… cóż, jest po prostu ... GENIALNIE. Szybkość futurystycznych wyścigów czuć niessamowicie, rywalizacja z przeciwnikami daje ogromną satysfakcję. Na każdym kroku porozmieszczane zostały różnorodne przedmioty, mogące pomóc w zdobyciu „złota”. Tak jak pisałem wcześniej, w świecie Wipeouta nie panują praktycznie żadne zasady, także bez problemu możemy zostawić na torze kilka min, posłać pocisk w przeciwnika, czy też wystrzelić ogromną (dosłownie ) falę uderzeniową, zmiatającą wszystko w pobliżu, ehh piękne, piękne… Podczas wyścigu możemy także, przy pomocy skoczni, wykonywać „beczki” naszym poduszkowcem, dzięki czemu po pełnym obrocie w powietrzu uzyskamy kilku sekundowy dopalacz, który nie raz uratuje nam tyłek. Jeśli zaś chodzi o same trasy, cóż raczej nie obejdzie się bez nauczenia się każdej na pamięć, gdyż jak wiadomo nasz statek posiada ograniczony pancerz i raczej nie służy mu ciągłe obijanie się po bandzie… Zmieniła się także zasada "odnawiania" pancerza w naszym crafcie. Tym razem po zebraniu z trasy jakiejkolwiek broni, możemy przekonwertować ją na pancerz, także nie ma już potrzeby zjeżdżania do boksu, oraz tracenia cennych sekund, tak jak to było w poprzednich częściach. Spore udogodnienie, plus dla autorów.

Oprócz turnieju, możemy spróbować swych sił w innych trybach. Standardowo, jest „Single player” gdzie możemy ścigać się bez przerwy, jak chcemy i gdzie tylko chcemy. „Time trial” w którym możemy pobawić się w pobijanie własnych rekordów, oraz ściganie własnego „statku widmo” a także „Free play”, czyli wyścig bez jakichkolwiek limitów. Pomyślano również o wszystkich miłośnikach „Zone”, czyli trybu gdzie nasz poduszkowiec stale przyspiesza, przy czym najdrobniejszy błąd może spowodować ostry spadek naszego pancerza, a wiadomo statek bez pancerza jest zwykłym… statkiem bez pancerza :). W „Zone” nie ma żadnych okrążeń, są za to strefy. Przeciętny gracz dolatuje powiedzmy do 25-30 strefy, po czym wysiada, jest po prostu za szybko. Osobiście uwielbiam ten tryb, gdyż osiągnięcie chociażby jednej strefy więcej daje przeogromną satysfakcję. Polecam, gorąco polecam!.
WhaleRider: Dodatkowym plusem dla gry jest to, że jej twórcy nie spoczęli na laurach i wydali już kilka dodatków zawierających nowe trasy, pojazdy oraz skórki do menu. Tryb Multiplayer to mocny atut Wipeouta – grałem z 3 znajomymi i naprawdę, gra dostaje wtedy niezłego kopa. Pomyśleć co by było na 8 graczy!
Grafika… cudna, wspaniała, niesamowita ... mało? Genialna i olśniewająca, miód. Naprawdę, oprawa zrobiła na mnie kolosalne wrażenie. Świetne projekty statków, efekty, wybuchy, to wszystko sprawia, że w Wipeouta, aż chce się grać. Jednak nie ma róży bez kolców… Zdarzają się zwolnienia, raz mniejsze, raz większe, ale zawsze. Przeważnie dzieje się to, gdy na ekranie na raz przelatuje kilka statków obok siebie, lub w czasie wybuchów kilku pocisków wystrzelonych przez komputerowych przeciwników. Cóż na to poradzić. Jednak mogę zapewnić, iż w wirze zabawy nie będziecie zwracać na to najmniejszej uwagi.
WhaleRider: W pełni się zgadzam. Miłym detalem są efekty pogody, np. na jednej z plansz w pewnym momencie zaczyna padać deszcz, którego krople odbijają się od ekranu naszej konsoli!
Wipeout zawsze słynął ze świetnej oprawy dźwiękowej, tak jest i tym razem. Sybkie kawałki, bardzo dobrze pasują do ogromnych prędkości osiąganych przez poduszkowce. Jednak osoby nie przepadające za tego typu muzyką (w tym i ja ) raczej nie będą zwracały na te kawałki większej uwagi, ot coś tak brzęczy w tle i wybija bit :)
WhaleRider: Prawdziwi fani muzyki z Wipeouta, już pewnie dawno ściągneli soundtrack z tej części. Ja to zrobiłem. Polecam.
Przyszedł czas na podsumowanie. Z całą powagą :) mogę napisać, że Wipeout: Pure odnowił we mnie zapał do futurystycznych wyścigów. Wspaniała oprawa, niesamowita grywalność, zarówno w trybie dla pojedynczego gracza, jak i w „Multiplayerze” czynią z tej pozycji grę prawie pozbawioną wad. Wprawdzie znalazłoby się ich kilka, ale są to naprawdę drobnostki, a w porównaniu ze wszelkimi superlatywami tej pozycji, są niedostrzegalne. Ktoś, kiedyś powiedział: "Zagraj w Pure, a pokochasz Wipeouta", to zdanie chyba wystarczy… Gorąco polecam! |
 RECENZJE CZYTELNIKÓW


 Wipeout Pure
 [hooki], 2006-08-02 18:05:13 | Napisz własna recenzję!
 sens gry - czyli tak ogólnie o co chodzi...
wipeout pure to ścigałka, więc chodzi o to by wygrać wyścig, lecz nie ot tak po pro...
|
 GAMEPLAY


 Nie ma żadnych plików video.

 GALERIA


 --- Klik to Zoom ---

|
| | | | 
 Nikt nie czeka na ten tytuł.
 Aktualnie grają: (1) kryhu,
 Fani tej gry: (37) zentlaKILLA, zysiek, hooki, Yogi, jakubof, Kojin, BimBam, Richt, adam6pl, seph84, czajnick, Squork, Dani, SzymPL, Pietruch, FlyJ4ck, Szymon_NDS, zloty, Gosiek, shikari, cmq, Pan Pieczarka, Kozera, marcin_N, bandi, saptis, Myzrael, kriken, solim, RafalL, Giewny, Upiorrek, R4Zi3L, zib509, gram_bo_zyje_zyje_bo_gram, Shinbu, sotoran,
 Grę ukończyli: (16) Pan Pieczarka, zentlaKILLA, kriken, Kojin, Richt, luchos, solim, RafalL, at0mek, doogie, Upiorrek, Gonzo, DRACO_WAHATEVER, vankree, Shinbu, KUBUS90,
|