+ ewolucja Pataponów w postaci drzewka
+ nowe postaci (jednostki, Bohater)
+ nowe mini gry
+ multi
- wtórność
- niewielkie zmiany w grafice
8
Warto zagrac
Wojownicze oczka vol.2
[sad_x], 2009-06-08 19:31:50
My jesteśmy Patapony, wyglądamy, jak oczka
Maszerujemy na koniec świata, zgrana z nas paczka
Wszechmogący tłucze w bębny, aż dopada nas gorączka
W bojowy szał wpadamy, ataki wroga, to żadna bolączka
Tę historię postanowiłem rozpocząć śpiewająco, bo my, Patapony, lubimy (a nawet kochamy) śpiew. Uwielbiamy też poznawać świat, zatem pewnego razu przyszedł nam do głowy szalony pomysł, żeby dotrzeć na jego koniec.
W czasie pierwszej wyprawy dotarliśmy do wielkiej wody, ale nie powstrzymała nas ona, więc zbudowaliśmy wodny środek transportu i wypłynęliśmy na szerokie wody. Takie przeciwności lodu skutecznie motywują nas do jeszcze większego wysiłku. Nasza podróż przebiegała zgodnie z planem, o ile można w ogóle planować taką podróż. W czasie takiej eskapady, która jest ekstremalnie niebezpieczna, ale równie strasznie podniecająca, może dojść do nieprzewidzianych wydarzeń. Żaden z Pataponów nie spodziewał się, że po trudnym marszu przez ląd spotka nas niespodzianka na otwartych wodach. I była to jedna z tych niemiłych niespodzianek. Dosyć niespodziewanie zaatakowało nas jakieś morskie monstrum, a w starciu z nim nie mieliśmy najmniejszych szans. Wszystko zostało sponiewierane i... Tylko tyle pamiętam.
Obudziłem się w nieznanym miejscu. Chyba cudem uniknąłem śmierci, wydaje mi się, że reszta mojego plemienia nie miała tyle szczęścia, na co wskazywałby fakt, że na plaży nie odnalazłem nikogo innego. Nie miałem nic do stracenia, naturą Pataponów jest poznawanie świata, więc ruszyłem przed siebie. Podczas swej wędrówki przez nieznany ląd odnalazłem część moich ziomków i od razu zrobiło mi się tak jakoś weselej. Wiadomo, w kupie raźniej. Najważniejszym zdaniem, jakie postawiliśmy sobie było odnalezienie bębnów, dzięki którym Wszechmogący może wydawać nam rozkazy. Założyliśmy osadę, która była naszą bazą wypadową, wkrótce wszystko wróciło do starego porządku – czuwał nad nami Wszechmogacy, odnalazłem kumpli, z którymi chodziłem na polowania, udało się posadzić Drzewko Życia, z którego rodziły się nowe Patapony. Rośliśmy w siłę, więc znów zaczęliśmy myśleć o dotarciu na koniec świata.
Po raz kolejny w naszej wyprawie przyszło nam się przebijać przez zastępy wrogów, tych najsilniejszych zwaliśmy bossami. Niespodzianką sporą było to, że niektórych spotkaliśmy na swej drodze podczas pierwszej wyprawy, z innymi mierzyliśmy się po raz pierwszy i musieliśmy opracować strategie na nich. Zresztą, w tym świecie nie trafiliśmy tylko na nowych bossów; podczas polowań trafiliśmy na zupełnie nowe gatunki żyjątek, a także przyszło nam walczyć z nowym plemieniem, które chowało swe oblicze za maskami. Trafiliśmy również na postać, która przyłączyła się do nas i wspomagała Patapony w walce. Ochrzciliśmy ją mianem Bohatera, bo mógł się on wcielić w każdą jednostkę wojskową.
Skoro przy jednostkach jestem, to muszę Wam powiedzieć, że ta cała katastrofa podczas wyprawy wpłynęła na nas w bardzo poważny sposób, bo okazało się, że dzięki Drzewku Życia możemy ewoluować. Przed tą katastrofą nie było to możliwe, dlatego wychodzę z założenia, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, chociaż wiele Pataponów (niech spoczywają w spokoju!) poświęciło za to życie. Pewnie wielu z Was się teraz zastanawia, czy to odpowiednia cena za możliwość ewoluowania, ale odpowiem Wam w ten sposób – teraz możemy być odporni na ogień albo mróz, jak trzeba, to jesteśmy szybcy kosztem naszej odporności lub zupełnie odwrotnie – wolniejsi, ale niesamowicie silni. Jednak nic nie przebije tego, że dzięki ewolucji mamy możliwość wykształcenia zupełnie nowych, nieznanych nam do tej pory, jednostek.
Nie będę Wam zdradzał zakończenia tej historii, ale polecam, żebyście sami jej zasmakowali. Gwarantuję, że kryje ona w sobie znacznie więcej smaczków i jest dużo bardziej atrakcyjna niż moja opowieść, w której oczywiście zabrakło szczegółów, żeby nie psuć Wam doskonałej zabawy.
25.11.2008, 21:23 :( A mi się czytnik zepsuł i jedynki nie mogę przejść ;( Ale jeśli jest lepiej to odkładam pieniądze i na tą część. I mam wielką nadzieję, że te Patapony sprzedają się znacznie lepiej w KKW (i w ogóle) niż poprzednio.
08.06.2009, 22:53 Nie zgadzam się z minusami. Po co zmieniać coś, co jest absolutnie perfekcyjnie? Nie wierze, ze jakakolwiek graficzna zmiana byłaby równie dobra, co stara szata. A wtórność? Po zdobyciu 30-40 lvlu każdego bossa w jedynce, opcje takie jak powtarzanie map bez bossów, czy multi (niedoceniane..) dają rozgywki na kolejne x godzin. Pozatym farmienie bossów jest swietne (tree yumipony). Nareszcie nie mam uczucia, że jedynie najlepsze materiały się przydają.
27.08.2009, 17:07 Pisze to do starych pataponowców.Czy po przejściu jedynki grając w dwójkę nie odczuliście że brakuje elementu taktyki? W jedynce trzeba się było wyśilić by pokonać zigotony lub bossów oraz zastanowić się nad doborem oddziałów. A w dwójce bierzemy to co się nawinie i wszystko rozwalamy. W dwójce zabrakło tego czegoś. Oczywiście nie jest to błąd. Niedługo z patapona zrobią strzelankę:). Ale brak itemów typu Gong's scyt'he to już błąd.